Trzask.
Podniosłam się na łóżku, przewracając na drugą stronę.
Trzask.
Jęknęłam, próbując zagłuszyć dźwięk, ale nic to nie zadziałało.
Co do cholery?
Odwracając się, spojrzałam na zegar wiszący przede mną, który pokazywał godzinę 23:21.
Chrzęst i trzask zdawał mi się głośniejszy.
-Cholera - usłyszałam gniewny pomruk.
Utuliłam się bardziej kołdrą, uświadamiając sobie, że te straszne dźwięki dochodziły z mojego pokoju.
-Kto tam? - zawołałam cicho.
Brak odpowiedzi.
-Mamo?
Znowu cisza.
-Tato? - powoli się podniosłam, kładąc stopy na podłodze, czując jak moje serce przyśpiesza z każdym krokiem, który stawiam. - Jest tu ktoś?
Podchodząc do miejsca, z którego dobiegał dźwięk, poczułam jak brzuch mi się skręca na widok otwartego okna. Gdy zasypiałam, było zamknięte.
Odwracając się, wpadłam na coś lub, może raczej, na kogoś.
Otworzyłam usta, gotowa wydrzeć się najgłośniej, jak potrafię, gdy poczułam dłoń zatykającą mi buzię. Zaczęłam wierzgać, próbując ją zabrać.
-To teraz się zabawimy, maleńka. - usłyszałam syk przy uchu.
Styles ratuj-pomyślałam.
OD AUTORKI
Witam Was bardzo serdecznie na moim nowym blogu zatytułowanym: Kryptonim.
Będzie to opowieść pisana na spontanie, bo jak na razie nie mam żadnego pomysłu na niego. Ale sądzę, że będzie tu coś o przemocy, bo dawno o tym nie pisałam :D
Jeśli jesteście zainteresowani zaobserwujcie bloga i dajcie jakieś namiary na to by Was informować o następnych rozdziałach.
Jeśli jesteście zainteresowani zaobserwujcie bloga i dajcie jakieś namiary na to by Was informować o następnych rozdziałach.
ZWIASTUN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz