Obudziłam się zdezorientowana, ciężko oddychając. Może we śnie zostałam przetrącona przez samochód, ale nie jestem pewna. Nie byłam przyzwyczajona do tego typu pobudek. Próbowałam wrócić we wspaniałe objęcia morfeusza, ale niestety to okazało się niemożliwe. Domyślałam się, że jest środek nocy. Włączając lampkę nocną, zwlokłam się z łóżka i ruszyłam do salonu. Rodzice spali, siostra też, wiec mogłam sobie pozwolić na małą lampkę czerwonego wina. Mama gdyby to widziała na pewno by mnie za to zbeształa. Nie jestem małą dziewczynką-mam dziewiętnaście lat, a zresztą czerwone wino ma dobry wpływ na zdrowie.
Usiadłam przy wysepce kuchennej i sączyłam to niebiańskie cudeńko, jednak w tle usłyszałam dziwną rozmowę mojego ojca. Rozmawiał coś o zaległej racie, czy coś. Zresztą, nie wiedziałam że rodzice mają jakieś długi, przecież gdybym o tym wiedziała to bym poszła do jakieś pracy dorywczej. Postanowiłam się lepiej temu przysłuchać i skradając się na paluszkach, schowałam się za ścianką dzielącą mnie od drzwi gabinetu taty.
- Jasne, ale niech pan mnie zrozumie. Mam dwie małe córki, muszę im zapewnić byt, a to ile pan żąda nawet nie starczy na podstawowe opłaty. Proszę... Cholera! - rzucił telefonem o ścianę, aż się wzdrygam. Słyszałam jak krząta się jeszcze po pomieszczeniu i łapie za klamkę. Niestety, nie udało mi się przed nim schować.
-Stało się coś? Masz problemy? - spytałam przestraszona.
Spojrzał na mnie i usiadł obok mojego wcześniejszego miejsca. Jestem pewna, że zauważył lampkę wina, ale nie chciał się dodatkowo denerwować.
Wyciągnął zmiętą paczkę papierosów i zaczął szukać zapałek w kieszeni śnieżnobiałej koszuli. Znalazł, zapalił i przytknął papierosa do nikłego płomyka. Rzucił zapałkę do popielniczki, po czym popatrzył z bladym uśmiechem na swoje dłonie.
Uśmiechnął się sam do siebie. Mój ojciec zawsze tak robił gdy był zmartwiony. Opowiadał mi o tym jak w wieku dziesięciu lat marzył o karierze gitarzysty.Ech, marzył o tylu różnych rzeczach... Niestety nic mu się w życiu nie udało oprócz mnie, mojej małej siostry-Sary i mamy. Rodzice nie chcieli mu pomóc z tymi marzeniami, więc pochłonął się wirem pracy. Nigdy nie widziałam, żeby był skory do kłótni. Zawsze lubił godzić wszystko tak by wszyscy byli zadowoleni.
Zaczęłam się denerwować. Jego gęste, pocieniowane włosy spływały mu po twarzy,a oczy zaszkliły się.
-Powiesz mi w końcu co się dzieje?
-Mamy poważne problemy, ale dam sobie jakoś z tym radę, więc idź spać. -Strząsnął papierosa i wstał patrząc jeszcze chwilę na mnie, a zaraz potem wszedł do swojego gabinetu zamykając na klucz drzwi.
Następnego dnia postanowiłam coś z tym zrobić i zasilić się poradą mojej najlepszej kumpeli-Nory. Dziewczyna zawsze pomaga mi we wszystkich problemach, niestety na to co może się dziać z ojcem nie miała nic do powiedzenia. Ale zasugerowała, że być może ma jakiś spór z gangsterami skoro jest dłużny pieniądze. Tyle i ja wywnioskowałam z tej całej "rozmowy".
Po zbędnym rozmyślaniu udałam się do pobliskiego sklepu z bronią mojej ciotki. Może i nie jestem jakimś tam znawcą pistoletów, ale poprosiłam ja bym mogła tam pracować przez jakiś czas. Musiałam jakoś pomóc ojcu, a jeśli tu nie chodzi o pieniądze to przydadzą się na coś.
Pracowałam tam już od trzech tygodni, więc moja wiedza na temat amunicji, rodzajów broni i skuteczności ich pogłębiła się tak bardzo, że doradzałam wielu kupującym, która broń przyda się do czego. Z początku była to nerwowa robota, bo pierwszy raz w życiu widziałam tyle broni, ale da się do tego przyzwyczaić.
Kiedy ścierałam ladę, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
-W czym mogę pomóc? - powiedziałam nie odrywając wzroku od lady, ale ten ktoś nawet się nie odezwał, więc przeniosłam oczy na centrum zainteresowania.
Ku mojemu zdziwieniu przede mną zjawił się dość atrakcyjny facet, stojący w drzwiach sklepu. Jego twarz rozświetlał diabelski uśmiech, a zielone oczy niemal błyszczały szmaragdowym pięknem. Uśmiechnęłam się nieśmiało, kiedy zaczął się zbliżać w moją stronę. Wtedy zauważyłam, że jest bardzo wysoki, a jego ciemne, kręcone włosy były uczesane lekko ku gorze. Poczułam suchość w ustach, a mój puls był tak słyszalny, że bałam się by nieznajomy go nie usłyszał. Stałam w miejscu jak zaczarowana, gdy cień mężczyzny pojawił się tuż przede mną. Zdenerwowana błądziłam wzrokiem po jego ciele. Jego jeansy były perfekcyjnie dopasowane, a czarna koszulka ukazywała zarys jego urzeźbionego torsu i muskuł. Dopiero wtedy zauważyłam jego mroczny wzrok, który czułam, że spoczywa na mojej zszokowanej twarzy.
-Witaj.- powiedział szorstkim głosem.
Przełknęłam z ledwością ślinę i powoli zaczęłam oddalać się w stronę lady.
-W czym mogę panu pomóc? -wyjąkałam pragnąc w duszy ukryć się gdzieś jak najdalej od niego. Jego wzrok wciąż spoczywał na mojej twarzy. Jego zachowanie było prawie mechaniczne. Pochylił się lekko w moim kierunku, a jego zapach momentalnie wypełnił moje nozdrza. Pachniał tak dobrze. Czułam wokół siebie dym papierosowy wymieszany z wonią jego perfum. Mimo wszystko ten przerażający wzrok...
-Chce kupić broń, czyż to nie oczywiste, panno? - jego brew uniosła się.
-Jestem Jasmine, a do czego miałaby ta broń służyć? - wymamrotałam z wyraźnie przyciszonym głosem. Przejechał wzrokiem po całej mojej sylwetce i modliłam się tylko o to, żeby zniknąć.
-Do zabijania, Jasmine.
Super czekam na next :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetne! Czekam na następny rozdział ;D
OdpowiedzUsuńŚwietne, czekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńniesamowity rozdział! Czekam na next :) Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać długo na rozdział :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział :) Tak samo nie mogę się doczekać na kolejny rozdział ♥ Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńxxGosia